Snore Monitor

A Practical Look at the First Week

12 lutego 2025 Jeremi Wróbel

Pierwszy tydzień po uruchomieniu nowego trybu pracy sztabu kryzysowego w powiecie starachowickim zweryfikował założenia, które jeszcze miesiąc wcześniej wydawały się oczywiste. Dokument planistyczny przewidywał, że obsada zmianowa wejdzie w rytm w ciągu trzech dni. W praktyce dopiero szóstego dnia udało się ustalić, kto realnie odpowiada za przekazywanie meldunków między dyżurnym a zespołem łączności. Nie dlatego, że ktoś zawinił, ale dlatego, że nikt wcześniej nie zapisał tego wprost.

Warto przyjrzeć się temu, co w pierwszym tygodniu faktycznie działa, a co trzeba było poprawiać w locie. Poniżej zapis obserwacji z dyżurów, bez upiększania i bez skracania do samych sukcesów.

Co udało się ustalić od razu

Harmonogram zmian okazał się najmocniejszym elementem całego wdrożenia. Godziny przekazania obowiązków były jasne, a lista zadań na start zmiany mieściła się na jednej stronie. To brzmi banalnie, ale w poprzednim cyklu planowania właśnie na tym etapie gubiono informacje o zgłoszeniach z terenu.

Drugi punkt, który się obronił, to sposób raportowania zdarzeń o niskim priorytecie. Zamiast wpisywać je do głównego rejestru, dyżurny odkłada je do osobnego wykazu i wraca do nich po zakończeniu zmiany. Rejestr główny pozostaje czytelny, a drobne zgłoszenia nie znikają.

Gdzie pojawiły się tarcia

Najwięcej czasu pochłonęło uzgodnienie, kto zatwierdza wyjazd zespołu poza rejonem przypisanym do zmiany. W teorii decyzję podejmuje koordynator. W praktyce, gdy koordynator był na łączach z innym powiatem, decyzja czekała. Ustaliliśmy więc prostą zasadę: jeśli minie kwadrans bez odpowiedzi, dowódca zmiany działa samodzielnie i tylko odnotowuje to w raporcie. Zasada weszła w życie czwartego dnia i od tego momentu nie było już opóźnień z tego powodu.

Drugi problem dotyczył dokumentacji papierowej. Część formularzy wciąż wymaga podpisu odręcznego, a obieg dokumentu między dwoma budynkami zajmuje pół dnia. Do końca tygodnia udało się przenieść dwa z pięciu formularzy do wersji elektronicznej. Pozostałe trzy zostaną przepisane w kolejnym cyklu, bo wymagają uzgodnienia z wydziałem prawnym.

Wnioski na kolejne tygodnie

Pierwszy tydzień pokazał, że największym ryzykiem nie są braki sprzętowe, ale niejasny podział kompetencji. Sprzęt można uzupełnić w ciągu dni. Nieporozumienie co do tego, kto podejmuje decyzję, potrafi zatrzymać akcję na kilkanaście minut, a w sytuacji kryzysowej to bardzo dużo.

Na najbliższe dni zostały trzy konkretne zadania: dokończenie elektronicznego obiegu formularzy, wpisanie zasady samodzielnej decyzji dowódcy zmiany do regulaminu oraz krótkie szkolenie dla nowych osób z obsługi rejestru zgłoszeń. Żadne z nich nie wymaga dodatkowych nakładów. Wymagają tylko czasu i konsekwencji w egzekwowaniu ustaleń.

Osobną kwestią pozostaje pytanie, czy podobny tryb pracy sprawdzi się w mniejszych gminach, gdzie jedna osoba pełni kilka funkcji jednocześnie. To temat na odrębne opracowanie, które przygotowujemy po zebraniu danych z kolejnych dwóch tygodni.

Cookie settings We use cookies to keep the site reliable, remember basic choices, and understand which pages are useful. You can accept, reject, or review the settings before continuing.